Ciche pikanie o pomoc

Dostajesz wiadomość na Facebooku „założyłem bloga, prośba o like”. Lekceważysz go, zapominasz. Następnego dnia ponownie w okienku Messengera odzywa się on „przepraszam, niepotrzebnie zawracałem Ci głowę”. Zatrzymujesz się na ułamek sekundy, klikasz. Zaczynasz czytać i dowiadujesz się, że Twój kolega ze studiów, który zawsze błyszczał w towarzystwie, przez kilkanaście lat borykał się z problemem uzależnień, był hazardzistą.

Brzmi znajomo? Ile wiadomości, rozmów, niepokojących sygnałów zlekceważyłeś w ostatnich latach czy nawet tygodniu? Followujemy konta na Instagramie oglądając piękny, często przerysowany świat, postujemy na Facebooku o swoich sukcesach i powodach do dumy (w mniejszym stopniu o porażkach). Lekceważymy setki wiadomości, bo właśnie idziemy na trening, do kina, czy umówiliśmy się na imprezę. A gdzieś tam, ktoś, kto na co dzień wydaje nam się przeszczęśliwym człowiekiem walczy ze swoim wewnętrznym demonem, którego nieopatrznie obudził.

Opowiem Wam po krótce sytuację Piotrka (imię zmienione), mieszkańcu Białołęki, który odnosił same sukcesy w opinii rówieśników. Inteligentny, wygadany, zawsze dobrze ubrany. Przez większość postrzegany jako osoba, która najszybciej z nas wszystkich weszła na właściwą drogę zawodową. Już na pierwszym roku studiów opowiadał nam o przeprowadzonych wywiadach, imprezach, na których bywał, ludziach, jakich spotykał. Na co dzień bardzo pewny siebie, radosny, wszędzie go było pełno, umiał czarować wykładowców, po prostu błyszczał. Zastanawialiśmy się, jak mu się to udało? Myślę, że na początku nikt nie brał pod uwagę, że każda z tych historii ma swoje drugie dno, dno, które nigdy nie chciało ujrzeć światła dziennego.

Z biegiem czasu jego obraz w naszych umysłach się zmieniał. Umieliśmy już przyłapać go na kłamstwie, przestał chodzić na zajęcia, wielokrotnie w swoim zachowaniu pokazywał, że jest ponad nas. Pozer – myśleliśmy. Później rozeszły się plotki, że wisi kilku osobom kasę. Łatwo dopisaliśmy do tego historię, że to dlatego unika szkoły, że imprezuje za pożyczone pieniądze, jeździ na narty, a kumpli zostawił z długami. Studiów nie ukończył, cwaniakował – w naszym odczuciu. Tylko Piotrek wiedział, ile wewnętrznie kosztowało go utrzymanie poprzeczki, jaką sam sobie podwyższał przez swoje liczne opowieści i wyobrażenia.

Trzy lata później 

Po trzech latach spotkaliśmy się na ulicy, zamieniliśmy kilka słów. Piotrek jak zawsze radosny, uśmiechnięty, zakochany niezmiennie od kilku lat w tej samej dziewczynie. Kilka tygodni później wysłał wiadomość o blogu. I wszystko się wyjaśniło a może jeszcze bardziej skomplikowało. To cwaniakowanie, zadłużanie się, odprawiana pozerka była niczym innym jak sposobem na wyrażanie siebie i zabiciem wewnętrznego głosu, że coś jest nie tak. Że tak trzeba, że to życie mu pasuje. Każdy zachwyt, nawet powiedziany na odczepnego, mobilizował go i pokazywał, że dobrze robi. Ludzie lubią go takiego. Doceniają, szanują. W ten sposób zawsze znajdował powód, aby zagrać jeszcze raz. Kupić kolejny bon, kupon, obstawić wynik. Pamiętam sytuację, kiedy pod wpływem alkoholu do mnie zadzwonił. Rozmawialiśmy niby o niczym a jednak o życiu. Opowiadał mi o swoim mieszkaniu, pracy, że jest mu ciężko. Następnego dnia na zajęciach kilkakrotnie przepraszał i pytał, czy nie powiedział czegoś za dużo. Teraz wiem, czego tak bardzo się bał. Niedawno założył bloga, aby przestrzec innych przed hazardem, kłamstwami, problemami i ucieczką od długów. „Zimą nie było to trudne. Tarłem gałkami śniegu po twarzy, by zrobić opuchliznę. Śniegowym błotem wybrudziłem sobie ciuchy. Wróciłem do domu i powiedziałem kobiecie, którą kochałem, że napadli mnie, gdy szedłem z kasą (…), cały wieczór mi usługiwała a rodzice przelali brakującą kwotę. Tak znowu ja s****** spadłem na cztery łapy”.

Powyższy cytat to zaledwie 2% problemów, które Piotrek opisuje w swoim internetowym dzienniku – Postaw na siebie. Cała powyższa sytuacja pokazuje, że zaganiani i zabiegani zapominamy o tym drugim człowieku, który cicho, pod własną skorupą, woła o pomoc. Kilka sygnałów, które mogliśmy zinterpretować całkiem inaczej, zatrzymać się, posłuchać, poświęcić mu chwilę teraz zastanawiają. Może mogliśmy zawrócić go z drogi, która go niszczyła? Wyciągnąć pomocną dłoń? Teraz to są tylko pytania, ale rozejrzymy się wokół. Historia Piotrka na pewno nie jest odrębnym przypadkiem. Czy to hazard, alkohol, kompleksy czy inne uzależnienia wprowadzają ludzi w labirynt kłamstw i złych decyzji. Nie oceniajmy z góry, nauczmy się słuchać i usłyszmy nawet ciche pikanie o pomoc.

 

Privacy Preference Center

Close your account?

Your account will be closed and all data will be permanently deleted and cannot be recovered. Are you sure?